Przygotowanie podłoża

Pierwszym krokiem jest wybór motywu oraz odpowiedniego podłoża – najczęściej deski, która zostanie pokryta specjalnym gruntem. Ikonę wykonałam na desce sklejkowej, która przed malowaniem została odpowiednio przygotowana. Pracując nad prezentowaną tutaj ikoną wykonałam tzw. odwrócony podlinnik, który umożliwia precyzyjne przeniesienie wzoru na powierzchnię deski. Niezbędna jest tu siena palona włoska, która pełni rolę kalki, pozwalając na dokładne odwzorowanie konturów.
Zanim przystąpiłam do malowania, zabezpieczyłam grunt ciemnym szelakiem, czyli naturalną żywicą, nakładając około pięciu warstw w miejscach, gdzie miało pojawić się złocenie. Dzięki temu grunt stał się bardziej odporny na uszkodzenia i idealnie przygotowany do aplikacji szlagmetalu. Nałożyłam dwie warstwy mikstionu wodnego, zachowując 15-minutowe odstępy, aby uzyskać odpowiednią lepkość podłoża. Następnie delikatnie nałożyłam dwa płatki złotego szlagmetalu, dbając o to, by powierzchnia była równomiernie pokryta. Dociskałam złoto w miejscach pokrytych klejem, a następnie wygładzałam je kolistymi ruchami, usuwając nadmiar metalu. Aby ochronić złocenie przed utlenianiem, pokryłam je jasnym szelakiem, który dodatkowo nadał mu ciepły, szlachetny połysk.
Podmalunek i budowanie karnacji

Praca nad obliczem postaci zawsze jest dla mnie kluczowym momentem. To ono nadaje ikonie charakter i głębię, dlatego jego modelowanie wymaga precyzji oraz odpowiedniego doboru kolorów.
Pierwszym krokiem było wykonanie sankiru, czyli ciemnego podmalunku, który stanowi bazę pod kolejne warstwy. Wyrównałam koloryt twarzy czwartą warstwą sieny naturalnej, a następnie stopniowo budowałam światło i cienie. Proces ten polega na nakładaniu farby od najciemniejszych do najjaśniejszych odcieni – to właśnie ta stopniowa praca sprawia, że ikona nabiera życia.
Do rozjaśnień użyłam połączenia ugru złotego i bieli tytanowej, jednak z tą drugą pigmentacją postępowałam ostrożnie, ponieważ jej intensywność może łatwo zaburzyć subtelność przejść tonalnych. Aby pogłębić cienie i nadać rysom większej wyrazistości, wykorzystałam umbrę zieloną i sienę naturalną, szczególnie w okolicach nosa i podbródka. Następnie wprowadziłam ochrę czerwoną, żółć kadmową i biel tytanową, co pozwoliło uzyskać ciepłe refleksy na twarzy i nadać jej bardziej naturalny wygląd.
Praca nad detalami


Szatę postaci ozdobiłam głębokimi odcieniami czerwieni, używając vermillionu i czerwieni karminowej, które pięknie kontrastują ze złoceniami. Na ostatnim etapie skupiłam się na łagodzeniu przejść kolorystycznych – do tego celu posłużyły mi ugier złoty i siena naturalna, które pomogły uzyskać spójną, harmonijną kompozycję.
Następnie nałożyłam dwie warstwy mikstionu wodnego, zachowując 15-minutowe odstępy, aby uzyskać odpowiednią lepkość podłoża. Następnie delikatnie nałożyłam dwa płatki złotego szlagmetalu, dbając o to, by powierzchnia była równomiernie pokryta. Dociskałam złoto w miejscach pokrytych klejem, a następnie wygładzałam je kolistymi ruchami, usuwając nadmiar metalu. Aby ochronić złocenie przed utlenianiem, pokryłam je jasnym szelakiem, który dodatkowo nadał mu ciepły, szlachetny połysk. Aby linia przejścia między złotem a malowaną powierzchnią była łagodna i harmonijna, wokół złoconych obszarów położyłam delikatne warstwy farby akrylowej. Dzięki temu złocenie pięknie komponuje się z resztą kompozycji, a jego blask nie dominuje nad malowaną częścią ikony.
Kiedy twarz ikony zaczęła nabierać wyrazu, skupiłam się na dopracowaniu detali. Usta wymodelowałam mieszanką ochry czerwonej i czerwieni kadmowej, aby podkreślić ich delikatny rysunek. Brwi i kontury twarzy zaznaczyłam za pomocą umbry naturalnej i umbry ciemnej palonej, co pozwoliło na uzyskanie wyrazistości i głębi spojrzenia. Powieki oraz kontury szat wymagały dodatkowych poprawek – tutaj zastosowałam czerwień lakową, aby dodać im miękkości i harmonii. Ostatnim akcentem były bliki w oczach, namalowane czystą bielą tytanową, które nadały spojrzeniu wyrazistości i duchowej głębi.

Na sam koniec twarz i szyję pokryłam wyłącznie medium, czyli mieszanką żółtka (spoiwo), białego wina wytrawnego (rozcieńczalnik) oraz olejku goździkowego (konserwant), aby ożywić i wydobyć kolory. Technika ta nadaje ikonie wyjątkową trwałość i głębię, a także pozwala na subtelne przejścia tonalne, które podkreślają duchowy charakter postaci.
Proces tworzenia ikony to coś więcej niż malowanie – to stopniowe odkrywanie światła, harmonii barw i duchowego przesłania. Każdy etap, od przygotowania podłoża po ostatnie pociągnięcie pędzlem, wymaga nie tylko precyzji, ale także wewnętrznego skupienia. W tej pracy nie ma miejsca na przypadek – każdy detal ma znaczenie, a każda warstwa farby czy złocenia wnosi coś istotnego do całości kompozycji.
Każda ikona, którą tworzę, ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Dzięki połączeniu tradycyjnych technik oraz cierpliwej pracy, każda ikona staje się nie tylko dziełem sztuki, ale także oknem ku sacrum.
Jeśli chcesz zamówić ikonę lub dowiedzieć się więcej o procesie jej tworzenia, serdecznie zapraszam do kontaktu.